Spis treści - Samo zycie
Czas wachty wymierzają "szklanki"
Życie na okręcie toczy się według ustalonych zasad i uświęconych tradycją zwyczajów. I tak na przykład czas okrętowy, który jest na co dzień bardzo skrupulatnie przestrzegany, odmierzają uderzenia dzwonu, tak samo jak za czasów Kolumba, mimo iż na współczesnych okrętach są bardzo precyzyjne chronometry.
Ten stary zwyczaj powstał w epoce, kiedy bieg czasu na okrętach wskazywały klepsydry piaskowe. Wachtowy był zobowiązany co pół godziny odwrócić klepsydrę, gdyż tyle akurat czasu trwało przesypywanie się piasku z jednego szklanego zbiornika do drugiego. Jednocześnie marynarz uderzał w dzwon okrętowy, co miało oznaczać, iż nie zaspał i dokładnie wykonuje swoją czynność. Najczęściej siedmiu uderzeniom dzwonu towarzyszył okrzyk wachtowego: "Siódma minęła, ósma przemija”, co miało oznaczać, że zbliża się koniec wachty, a zatem do jej przejęcia przygotować się powinna następna zmiana.
Na okrętach angielskich każde pół godziny, z wyjątkiem czasu między capstrzykiem (pipę down) a pobudką załogi (calling the hands), potocznie nazywanym „godzinami ciszy”, wybija dzwon okrętowy, przy czym każda pełna godzina to podwójne uderzenie w dzwon. W innych flotach nie zawsze przestrzegano okresu ciszy, wydzwaniając regularnie każde następne pół godziny z dodaniem jednego uderzenia.
Liczba uderzeń w dzwon - "szklanek” (nazwa pochodzi od dźwięku „klang”, jaki wydaje dzwon) - była i jest jednak ograniczona. Maksymalnie wynosi ona 8 uderzeń, co uwarunkowane jest dzieleniem dobowego czasu okrętowego na wachty. Na okrętach polskich wybijanie "szklanek” na morzu odbywa się w seriach 4-godzinnych w przystosowaniu do 4-godzinnych wacht. "Szklanki” wybija się co pół godziny. Liczenie czasu dobowego zaczyna się od południa, dokładnie od godziny 12.00, czyli o godzinie 12.30 wybija się jedną „szklankę”, o 13.00 - dwie, o 13.30 - trzy itd. aż do 8 uderzeń o godzinie 16.00, kiedy to następuje zmiana wachty, po czym liczenie "szklanek” odbywa się od nowa.
Ten stary zwyczaj powstał w epoce, kiedy bieg czasu na okrętach wskazywały klepsydry piaskowe. Wachtowy był zobowiązany co pół godziny odwrócić klepsydrę, gdyż tyle akurat czasu trwało przesypywanie się piasku z jednego szklanego zbiornika do drugiego. Jednocześnie marynarz uderzał w dzwon okrętowy, co miało oznaczać, iż nie zaspał i dokładnie wykonuje swoją czynność. Najczęściej siedmiu uderzeniom dzwonu towarzyszył okrzyk wachtowego: "Siódma minęła, ósma przemija”, co miało oznaczać, że zbliża się koniec wachty, a zatem do jej przejęcia przygotować się powinna następna zmiana.
Na okrętach angielskich każde pół godziny, z wyjątkiem czasu między capstrzykiem (pipę down) a pobudką załogi (calling the hands), potocznie nazywanym „godzinami ciszy”, wybija dzwon okrętowy, przy czym każda pełna godzina to podwójne uderzenie w dzwon. W innych flotach nie zawsze przestrzegano okresu ciszy, wydzwaniając regularnie każde następne pół godziny z dodaniem jednego uderzenia.
Liczba uderzeń w dzwon - "szklanek” (nazwa pochodzi od dźwięku „klang”, jaki wydaje dzwon) - była i jest jednak ograniczona. Maksymalnie wynosi ona 8 uderzeń, co uwarunkowane jest dzieleniem dobowego czasu okrętowego na wachty. Na okrętach polskich wybijanie "szklanek” na morzu odbywa się w seriach 4-godzinnych w przystosowaniu do 4-godzinnych wacht. "Szklanki” wybija się co pół godziny. Liczenie czasu dobowego zaczyna się od południa, dokładnie od godziny 12.00, czyli o godzinie 12.30 wybija się jedną „szklankę”, o 13.00 - dwie, o 13.30 - trzy itd. aż do 8 uderzeń o godzinie 16.00, kiedy to następuje zmiana wachty, po czym liczenie "szklanek” odbywa się od nowa.